To ta, co nas tak przebrała Grażyna Hase z mężem Włodzimierzem Wowo Bielickim. Zdjęcie Tadeusza Rolkego dla RFN-owskiego "Die Zeit" Po podstawówce wymyśliła sobie, że zostanie archeologiem: "Technikum geologiczne obiecywało wykopaliska, reszty nie doczytałam, decyzja zapadła. (...) Tę samą szkołę skończył jakiś biskup i komendant główny policji. Ich nazwisk nie podają, moim się chwalą." Później Żeńska Szkoła Architektury. W 1958 roku w Spółdzielczym Laboratorium Odzieżowym na Poznańskiej pierwszy raz zobaczyła projektanta w akcji. Zadebiutowała tam jako modelka. Jako modelka w miesiąc zarabiała 1500 zł, to dużo jak na tamte czasy. "W Modzie Polskiej za pół etatu dostawałam 800 zł. (...) stawki ekstra za pokazy to około 300 zł, (...) w Corze, jeżeli nie miało się stałej umowy, za godzinę dostawało się 15 zł plus koszty dojazdu za przymiarki. Najmniej płacono za sesje mody w czasopismach." Kolekcja dzianiny Grażyna Hase i kadra narodowa polski...

such a nice couple <3your blog is very lovely and interesting. im glad if you visit my blog, too <3 keep in touch!
OdpowiedzUsuńxx
beauthi.blogspot.com